Ile kosztuje własny biznes we franczyzie?

Nadzieja na wysokie zyski to jeden z głównych czynników, jakie pchają ludzi ku własnej firmie. Ale tym razem proponuję spojrzeć na biznes od strony kosztów. Dlatego za jednym z bohaterów pewnego przedwojennego skeczu zapytuję: „ile można stracić?” Zwłaszcza, jeśli chce się zarabiać dzięki cudzej marce.

Franczyza polega na tym, żeby zacząć zarabiać na swoim, ale pod okiem i przy wsparciu kogoś bardziej doświadczonego, kto da nam swoją markę i licencję na biznes. Oczywiście nie da za darmo. I właśnie w tym miejscu zaczyna się pierwszy (i dla wielu kluczowy) dylemat związany z założeniem firmy na licencji. Bo franczyza, zwłaszcza ta dobra, potrafi kosztować.



Ci, którzy przelotnie interesowali się tematem franczyzy, mogli wpaść w internecie na informację o średnich kwotach, jakie franczyzobiorcy wydali na inwestycję we własny biznes w poszczególnych latach. Na przykład, jak podaje Raport o franczyzie PROFIT system, w 2014 roku średnia dla handlu wyniosła 211 tys. zł, a dla usług 106 tys. zł. Tylko że takie liczby mówią niewiele. Trochę jak z tym statystycznym Polakiem, co ma ćwierć kota i pół psa.

Żeby uświadomić sobie, jakich pieniędzy potrzeba na start w ramach sieci franczyzowej, trzeba najpierw wiedzieć, na co de facto będziemy je wydawać. Po pierwsze – inwestycja w remont i wyposażenie lokalu (oczywiście, jeśli kupujemy tradycyjną franczyzę handlową lub usługową, a to ciągle jeszcze większość ofert na rynku). To właśnie koszty z nią związane stanowią największą część wydatków. Po drugie – opłata licencyjna , którą ponosi się, by móc używać marki, know-how i korzystać ze wsparcia franczyzodawcy. Są jeszcze opłaty bieżące z tytułu uczestnictwa w sieci, a także składki na fundusze marketingowe. Nie można też zapomnieć o dodatkowych środkach, które pozwolą nam przetrwać okres „rozruchu” firmy.

Wszystkie wymienione rodzaje kosztów zależą od branży, segmentu i specyfiki biznesu franczyzodawcy. Urządzenie restauracji wymaga większych nakładów, niż uruchomienie punktu pośrednictwa finansowego. Do otwarcia własnego sklepu spożywczego potrzeba znaczniejszej kwoty, niż w przypadku wyspy handlowej z kosmetykami. Ale z kolei spożywczak to pikuś w porównaniu ze stacją paliw. A przecież na razie mowa tylko o kosztach inwestycji. Jest też cała masa czynników, które wpływają na wysokość opłat franczyzowych. Czy franczyzodawca ma znaną markę? Czy ma duże doświadczenie w zarządzaniu konceptem? Jaki jest zakres wsparcia, którego udziela? Ile sklepów działa w sieci?

Niektórzy lubią mówić o franczyzie, że jest to biznes na każdą kieszeń. Fakt, rozpiętość wymaganych nakładów finansowych waha się od kilku tysięcy do kilku milionów złotych. O własnym McDonald’s można rozmawiać, jeśli ma się 1,2 mln zł. Ale uwaga – to musi być wkład własny, który możemy w każdej chwili wyciągnąć z kieszeni. Nie żadne kredyty i pożyczki, czy kapitały pozamrażane w nieruchomościach. Zresztą nawet jeśli uda nam się uciułać bańkę dwieście sprzedając samochód i przeprowadzając się z rodziną do kawalerki, to raczej wątpliwe, by rekruterzy spojrzeli na nas przychylnym okiem. Bo niezależnie od rodzaju franczyzy na starcie będziemy potrzebować wspomnianej już finansowej „poduszki”. Rzadko się zdarza, by firma od pierwszego dnia zarabiała na bieżące koszty.

Podaję przykład McDonald’s po to, żeby każdy miał świadomość, że kwota inwestycji podana w folderze promującym franczyzę to jedno, a rzeczywiste koszta to drugie. Z wielu powodów. Częściowo dlatego, że nawet doświadczony franczyzodawca nie przewidzi do wszystkich wydatków związanych z remontem lokalu handlowego. Również dlatego, że tylko nieliczni franczyzodawcy we wstępnych wymaganiach finansowych podają, jakie zabezpieczenie powinien mieć franczyzobiorca, by przetrwać pierwsze, deficytowe miesiące. Poza wszystkim warto mieć też świadomość, że dla franczyzodawcy jego pomysł na biznes stanowi produkt, który stara się sprzedać kandydatowi na franczyzobiorcę. Doskonale wie, że jeśli na dzień dobry przywali go długą listą kosztów, to zamiast zachęcić, spłoszy.

Wniosek jest taki, by na kwoty inwestycji podawane przez franczyzodawców patrzeć z pewnym dystansem. Oczywiście stanowią one niezbędny punkt odniesienia, bez nich trudno w ogóle wyobrazić sobie skalę wydatków. Warto jednak zobaczyć projekcje finansowe właściciela marki, a już koniecznie trzeba zapytać, skąd biorą się poszczególne składowe inwestycji. Nie wolno jednak zrezygnować z przygotowania własnego biznes planu – dla określonych warunków biznesowych, dla lokalu i miejscowości, w której chcemy działać. Bez tego nawet sprawdzony patent na biznes może „w realu” okazać się niewypałem.
Trwa ładowanie komentarzy...